Articles Hierarchy
Articles: Dzieje parafii K R Z E S K w Dekanacie Zbuczyńskim- Diecezji Siedleckiej.
49. Historia kościoła w Krzesku wg Aleksandra Pasiaka.
Aleksander Pasiak (1887 - 1968 ) syn Walentego i Katarzyny z Dziedziców. Urodził się w rodzinie czysto chłopskiej w Krzesku Królowa Niwa, gminy Królowa Niwa, pow. siedleckiego , Gubernii Siedleckiej .Miał rodzeństwo: 1.Stanisław „Europa”, 2.Wanda żyła 7 lat, 3.Bolesław żył 4 lata, 4.Adela Smolińska, 5.Czesław ,6.Wanda ,7.Alfreda Krypa, 8.Stefania .Wielki społecznik, działacz, nauczyciel, kronikarz, napisał monografię Krzeska 300 stron założył Koło Młodzieży Wiejskiej „Wici” (1907-1948) w Krzesku. Pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w Krzesku.Dzieje kościoła w Krzesku-artykuł w trakcie pisania O poświęceniu kamienia węgielnego pod kościół w Krzesku-ze zbiorów Mieczysława Kalickiego z Grochówki.
Aleksander Pasiak (1887 - 1968 ) syn Walentego i Katarzyny z Dziedziców. Urodził się w rodzinie czysto chłopskiej w Krzesku Królowa Niwa, gminy Królowa Niwa, pow. siedleckiego , Gubernii Siedleckiej .Miał rodzeństwo: 1.Stanisław „Europa”, 2.Wanda żyła 7 lat, 3.Bolesław żył 4 lata, 4.Adela Smolińska, 5.Czesław ,6.Wanda ,7.Alfreda Krypa, 8.Stefania .Wielki społecznik, działacz, nauczyciel, kronikarz, napisał monografię Krzeska 300 stron założył Koło Młodzieży Wiejskiej „Wici” (1907-1948) w Krzesku. Pochowany w rodzinnym grobie na cmentarzu w Krzesku.Dzieje kościoła w Krzesku-artykuł w trakcie pisania O poświęceniu kamienia węgielnego pod kościół w Krzesku-ze zbiorów Mieczysława Kalickiego z Grochówki.
115. Msza afrykańska w Krzesku...
W niedzielę 31 lipca 2011 roku gościł w kościele w Krzesku na mszach Świętych O. Wojciech Kobyliński CMF, ze Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów. Jest to wnuczek Jadwigi Starzyńskiej i Jana Drelowca z Krzeska.Pracuje na misjach w Afryce w mieście Soubre na Wybrzeżu Kości Słoniowej.O.Wojciech Kobyliński głosił słowo Boże i opowiadał o misjach w Afryce. Misjonarz podzieli się najnowszymi wieściami z targanego konfliktami Wybrzeża Kości Słoniowej, przed kościołem była także okazja do zasilenia szczupłego budżetu misji w Afryce (ofiary do puszek będą przeznaczone na budowę dwóch nowych kościołów w Soubré i Bouaflé).
W niedzielę 31 lipca 2011 roku gościł w kościele w Krzesku na mszach Świętych O. Wojciech Kobyliński CMF, ze Zgromadzenia Misjonarzy Klaretynów. Jest to wnuczek Jadwigi Starzyńskiej i Jana Drelowca z Krzeska.Pracuje na misjach w Afryce w mieście Soubre na Wybrzeżu Kości Słoniowej.O.Wojciech Kobyliński głosił słowo Boże i opowiadał o misjach w Afryce. Misjonarz podzieli się najnowszymi wieściami z targanego konfliktami Wybrzeża Kości Słoniowej, przed kościołem była także okazja do zasilenia szczupłego budżetu misji w Afryce (ofiary do puszek będą przeznaczone na budowę dwóch nowych kościołów w Soubré i Bouaflé).
117. "1 listopada Święto zmarłych dawniej".
Święto Zmarłych i obrzędy pogrzebowe w dawnym Krzesku. Pamiętajmy o przodkach. "Pamięć o zmarłych dotąd trwa, dopóki pamięcią im się płaci" Wisława Szymborska. Pamięć o tych dzięki którym żyjemy, jest niezwykle ważna. To nie tylko obraz twarzy, chwil, portretów, zdjęć, genetyki, wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie, genealogii. To wszystko ma swój urok, jako zatrzymane w czasie…. Jeżeli groby przodków odwiedzać będziesz, nie tylko od święta, ale od duszy ran, trosk spowiedzi najbliższym i pokażesz to swoim dzieciom, wnukom, one po śmierci podobnie traktować Cię będą. Postaw świece, odmów pacierze - dla dusz nieważna jest ilość zniczy, czy kwiatów - to rzeczy materialne, które już ich nie dotyczą - ważne, że jesteś przy nich, jak kiedyś za życia, pamiętasz, bo to rzecz godna pamiętania i uczenia młodszych pokoleń. Na fotografiach dawny cmentarz, nagrobki i pogrzeby w Krzesku. W dzień zaduszny jeszcze do niedawna, wspomina w swojej kronice Aleksander Pasiak (*1887+1981), było mnóstwo żebraków wokół kościoła i na cmentarzu grzebalnym w Krzesku. Naturalnie ludzie żywi obdzielali ich datkami na intencję szybkiego wybawienia z męk czyścowych dusz swoich zmarłych w rodzinie. Aleksander Pasiak zapisał „ za mojej pamięci- żebrakom dawali jałomużnę tylko w postaci pieniężnej” . Słyszałem jednak od matki i od innych starszych ludzi, że dawniej kiedy był większy brak gotówki na wsi, to gospodyni wybierająca się do kościoła, brała gar ugotowanej na gęsto kaszy i warząchiew (wielka drewniana łyżka), na cmentarzu obdzielała dziadów ona kaszą, kładąc ją warząchwią na gołe dłonie dziadów. Ponieważ kasza długo utrzymywała w sobie wysoki stopień ciepła i parzyła biedaków w ręce, biedni przerzucali ją sobie z lewej do prawej i odwrotnie i mówli „Zdrowaś Maria, Zdrowaś Maria...”. Bardzo często wędrowali różni żebracy po wsi od chałupy do chałupy, gdzie dostawali coś w naturze, najczęściej glonek chleba, czasem garść mąki czy surowej kaszy, rzadko kiedy jaja. Taki dziadek czy babka ( byli to zwykle starzy ludzie zaniedbani przez swoje dorosłe dzieci) za jedną jałomużnę odprawiał zwykle pacierz za duszę, wymienioną przez ofiarodawcę i szedł dalej obwieszony parcianymi torbami i kosturem w ręku. Byli żebracy „honrowsi”, którzy nie lubili być natrętami po mieszkaniach. Taki szedł bardzo wolnym krokiem przez wieś i śpiewał pieśni nabożne. Wtenczas ludzie sami wynosili mu na drogę datki- napisał Aleksander Pasiak.
Święto Zmarłych i obrzędy pogrzebowe w dawnym Krzesku. Pamiętajmy o przodkach. "Pamięć o zmarłych dotąd trwa, dopóki pamięcią im się płaci" Wisława Szymborska. Pamięć o tych dzięki którym żyjemy, jest niezwykle ważna. To nie tylko obraz twarzy, chwil, portretów, zdjęć, genetyki, wartości przekazywanych z pokolenia na pokolenie, genealogii. To wszystko ma swój urok, jako zatrzymane w czasie…. Jeżeli groby przodków odwiedzać będziesz, nie tylko od święta, ale od duszy ran, trosk spowiedzi najbliższym i pokażesz to swoim dzieciom, wnukom, one po śmierci podobnie traktować Cię będą. Postaw świece, odmów pacierze - dla dusz nieważna jest ilość zniczy, czy kwiatów - to rzeczy materialne, które już ich nie dotyczą - ważne, że jesteś przy nich, jak kiedyś za życia, pamiętasz, bo to rzecz godna pamiętania i uczenia młodszych pokoleń. Na fotografiach dawny cmentarz, nagrobki i pogrzeby w Krzesku. W dzień zaduszny jeszcze do niedawna, wspomina w swojej kronice Aleksander Pasiak (*1887+1981), było mnóstwo żebraków wokół kościoła i na cmentarzu grzebalnym w Krzesku. Naturalnie ludzie żywi obdzielali ich datkami na intencję szybkiego wybawienia z męk czyścowych dusz swoich zmarłych w rodzinie. Aleksander Pasiak zapisał „ za mojej pamięci- żebrakom dawali jałomużnę tylko w postaci pieniężnej” . Słyszałem jednak od matki i od innych starszych ludzi, że dawniej kiedy był większy brak gotówki na wsi, to gospodyni wybierająca się do kościoła, brała gar ugotowanej na gęsto kaszy i warząchiew (wielka drewniana łyżka), na cmentarzu obdzielała dziadów ona kaszą, kładąc ją warząchwią na gołe dłonie dziadów. Ponieważ kasza długo utrzymywała w sobie wysoki stopień ciepła i parzyła biedaków w ręce, biedni przerzucali ją sobie z lewej do prawej i odwrotnie i mówli „Zdrowaś Maria, Zdrowaś Maria...”. Bardzo często wędrowali różni żebracy po wsi od chałupy do chałupy, gdzie dostawali coś w naturze, najczęściej glonek chleba, czasem garść mąki czy surowej kaszy, rzadko kiedy jaja. Taki dziadek czy babka ( byli to zwykle starzy ludzie zaniedbani przez swoje dorosłe dzieci) za jedną jałomużnę odprawiał zwykle pacierz za duszę, wymienioną przez ofiarodawcę i szedł dalej obwieszony parcianymi torbami i kosturem w ręku. Byli żebracy „honrowsi”, którzy nie lubili być natrętami po mieszkaniach. Taki szedł bardzo wolnym krokiem przez wieś i śpiewał pieśni nabożne. Wtenczas ludzie sami wynosili mu na drogę datki- napisał Aleksander Pasiak.
50. O parafii w Krzesku-Mieczysław Kalicki
UZUPEŁNIENIE Maciejowice – Grochówka listopad RP 2011 Matka Boża Nieustającej Pomocy , której obraz wkomponowano w ołtarz maciejowickiej Kaplicy dojazdowej Parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Krzesku dość długo jak na wyobraĽnię człowieka czekała z dopowiedzeniem o Tej Swojej Historii. Dopowiedzenia historii Swego Obrazu dokonała poprzez Panią Teresę Głuszczak zd. Wysokińską, dzisiaj zamieszkałą w Warszawie ,a rodem z Maciejowic k/Krzeska Pani Teresa przekonana, że wszystko w życiu człowieka nacechowane jest Wolą Bożą tak oto opowiada zasłyszaną od mamy swojej historię: W latach 70-tych Mama pani Teresy posługiwała / m.in. sprzątała / u Ojców Kapucynów w Warszawie przy ul. Miodowej, w tym czasie ojcowie przygotowywali się już do zmiany wystroju swego kościoła, gdzie znajduje się także prawie że jedyna w obrębie Warszawy ruchoma Szopka Bożonarodzeniowa. Natomiast w tym czasie w Jej rodzinnej miejscowości w Maciejowicach trwał spór o dokończeniu po ok. 20 latach uzupełnienia brakującego dachu na Kaplicy , a więc przez tyle lat mieszkańcy nie mogli modlić się w tejże nie ukończonej kaplicy . Określenie spór pomiędzy władzą powiatu /przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej był inż. Marian Romaniuk- bezwzględny socjalista / nie jest co prawda adekwatny do ówczesnych działań politycznych zaistniałych w Maciejowicach , trudno mi jednak dobrać właściwego określenia . Wracając do historii Obrazu: Pani Wysokińska znając perypetie związane z Kaplicą swych dawnych współmieszkańców zwróciła się do Gwardiana Ojców Kapucynów z prośbą o podarowanie właśnie do Kaplicy w Maciejowicach Obrazu MB Nieustającej Pomocy. Gwardian chcąc być pewnym trafności i zasadności usłyszanej prośby wysłał do tej małej miejscowości powiatu, a jednocześnie obszaru Diecezji Siedleckiej swych przedstawicieli. Przyjezdni Ojcowie na miejscu zapoznali się z sytuacją tejże kaplicy i jej mieszkańców. Wobec potwierdzenia zasadności Gwardian bezpłatnie ofiarował Obraz, zdejmując i zachowując na pamiątkę zawieszone dotychczas na Obrazie korale . Obraz z ul. Miodowej odebrali zaangażowani w sprawę mieszkańcy Maciejowic- p. Wysokińska /siostra proszącej o darowanie obrazu/ , p. Michcia i p. Turski . Obraz, nie małej też wielkości przywieziono autobusem relacji Warszawa-Biała Podlaska . Opisana historia została wyjaśniona dopiero po przeszło 30 latach w chwili, gdy podczas Święta Patronki, a jednocześnie Poświęcenia Pól proboszcz parafii Krzesk ks. Kan. Andrzej Kieliszek w krótkiej homilii wspomniał o zakupie Obrazu przez mieszkańców. Po Mszy Św. P. Głuszczak opowiedziała tą historię proboszczowi. Przygotowane już opracowanie pt.” Kaplice, kapliczki i krzyże „ w par. Krzesk z pomocą MB Nieustającej Pomocy doczekało się wspaniałej korekty dziejowej zgodnie ze wspomnianą na początku tezą’” wszystko dzieje się z Woli Boga”., o tym także przekonany jest tak jak p. Głuszczak także autor zajmujący się dokumentowaniem historii Parafii Krzesk. 2 Powyższa relacja zarówno mieszkańcom Maciejowic jak i innym czytającym nie pozostawia wątpliwości opisanej prawdzie ,wskazując jednocześnie bycia odważnym w opowiadaniu pewnych zaszłości historycznych popierając to nawet fotografiami z dawnych lat. Autor zaprasza na stronę internetową wpisując Parafia Krzesk ewentualnie Dzieje Krzeska – poczytamy , obejrzymy wiele fotografii dotyczących tak parafii , majątku dziedziców Krzeska – Niemirów, Marchockich jak i historii okolicznych wsi . Jednocześnie w imieniu obecnego proboszcza jak i swoim własnym zwracam się z gorącą prośbą o pomoc w dokumentowaniu wielu jeszcze nieznanych kart historii terenu Parafii Krzesk . Miłośnik Dziedzictwa Narodowego I Kultury Wsi Mieczysław Kalicki Tel. Kontaktowy 25-640-66-11 najkorzystniej wieczorem
UZUPEŁNIENIE Maciejowice – Grochówka listopad RP 2011 Matka Boża Nieustającej Pomocy , której obraz wkomponowano w ołtarz maciejowickiej Kaplicy dojazdowej Parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Krzesku dość długo jak na wyobraĽnię człowieka czekała z dopowiedzeniem o Tej Swojej Historii. Dopowiedzenia historii Swego Obrazu dokonała poprzez Panią Teresę Głuszczak zd. Wysokińską, dzisiaj zamieszkałą w Warszawie ,a rodem z Maciejowic k/Krzeska Pani Teresa przekonana, że wszystko w życiu człowieka nacechowane jest Wolą Bożą tak oto opowiada zasłyszaną od mamy swojej historię: W latach 70-tych Mama pani Teresy posługiwała / m.in. sprzątała / u Ojców Kapucynów w Warszawie przy ul. Miodowej, w tym czasie ojcowie przygotowywali się już do zmiany wystroju swego kościoła, gdzie znajduje się także prawie że jedyna w obrębie Warszawy ruchoma Szopka Bożonarodzeniowa. Natomiast w tym czasie w Jej rodzinnej miejscowości w Maciejowicach trwał spór o dokończeniu po ok. 20 latach uzupełnienia brakującego dachu na Kaplicy , a więc przez tyle lat mieszkańcy nie mogli modlić się w tejże nie ukończonej kaplicy . Określenie spór pomiędzy władzą powiatu /przewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej był inż. Marian Romaniuk- bezwzględny socjalista / nie jest co prawda adekwatny do ówczesnych działań politycznych zaistniałych w Maciejowicach , trudno mi jednak dobrać właściwego określenia . Wracając do historii Obrazu: Pani Wysokińska znając perypetie związane z Kaplicą swych dawnych współmieszkańców zwróciła się do Gwardiana Ojców Kapucynów z prośbą o podarowanie właśnie do Kaplicy w Maciejowicach Obrazu MB Nieustającej Pomocy. Gwardian chcąc być pewnym trafności i zasadności usłyszanej prośby wysłał do tej małej miejscowości powiatu, a jednocześnie obszaru Diecezji Siedleckiej swych przedstawicieli. Przyjezdni Ojcowie na miejscu zapoznali się z sytuacją tejże kaplicy i jej mieszkańców. Wobec potwierdzenia zasadności Gwardian bezpłatnie ofiarował Obraz, zdejmując i zachowując na pamiątkę zawieszone dotychczas na Obrazie korale . Obraz z ul. Miodowej odebrali zaangażowani w sprawę mieszkańcy Maciejowic- p. Wysokińska /siostra proszącej o darowanie obrazu/ , p. Michcia i p. Turski . Obraz, nie małej też wielkości przywieziono autobusem relacji Warszawa-Biała Podlaska . Opisana historia została wyjaśniona dopiero po przeszło 30 latach w chwili, gdy podczas Święta Patronki, a jednocześnie Poświęcenia Pól proboszcz parafii Krzesk ks. Kan. Andrzej Kieliszek w krótkiej homilii wspomniał o zakupie Obrazu przez mieszkańców. Po Mszy Św. P. Głuszczak opowiedziała tą historię proboszczowi. Przygotowane już opracowanie pt.” Kaplice, kapliczki i krzyże „ w par. Krzesk z pomocą MB Nieustającej Pomocy doczekało się wspaniałej korekty dziejowej zgodnie ze wspomnianą na początku tezą’” wszystko dzieje się z Woli Boga”., o tym także przekonany jest tak jak p. Głuszczak także autor zajmujący się dokumentowaniem historii Parafii Krzesk. 2 Powyższa relacja zarówno mieszkańcom Maciejowic jak i innym czytającym nie pozostawia wątpliwości opisanej prawdzie ,wskazując jednocześnie bycia odważnym w opowiadaniu pewnych zaszłości historycznych popierając to nawet fotografiami z dawnych lat. Autor zaprasza na stronę internetową wpisując Parafia Krzesk ewentualnie Dzieje Krzeska – poczytamy , obejrzymy wiele fotografii dotyczących tak parafii , majątku dziedziców Krzeska – Niemirów, Marchockich jak i historii okolicznych wsi . Jednocześnie w imieniu obecnego proboszcza jak i swoim własnym zwracam się z gorącą prośbą o pomoc w dokumentowaniu wielu jeszcze nieznanych kart historii terenu Parafii Krzesk . Miłośnik Dziedzictwa Narodowego I Kultury Wsi Mieczysław Kalicki Tel. Kontaktowy 25-640-66-11 najkorzystniej wieczorem
82. Jubileusz kościoła w Krzesku- 100-lecie opracował Jan Aleksandrowicz.
Sto lat temu staraniem ks. Romana Wildego, Zygmunta Scibor Marchockiego, przedstawicieli wsi Aleksandra Trochimaka, Kacpra Jakimiaka i Bolesława Filimona z Krzeska, Władysława Krasuskiego z Sobicz, Macieja Łukasiewicza i Stanisława Chmielewskiego z Łubów oraz ludzi z Krzeska i okolicznych wsi wybudowano gmach kościoła w stanie surowym w Krzesku Majątku. Chociaż nie wszystko jeszcze było gotowe, przed nadejściem frontu bojowego w 1915 roku nabożeństwa przeniesiono z kaplicy do nowego kościoła, a to z uwagi na to, że pusty gmach mogliby Niemcy wykorzystać na cele wojenne, np. na magazyny czy nawet na stajnie. Nikt z nas tego nie pamięta. Zebrane informacje są z kronik odnalezionych w muzeum Historii Ruchu Ludowego w Warszawie a napisane przez naszych krzeskich przodków. Tutaj, w tym miejscu chcę wspomnieć tych ludzi. Aleksandra Pasiaka- pedagoga, kierownika szkoły rolniczej w Krzesku syna Walentego i Katarzyny, który żył w latach 1887-1968. Czesława Zbuckiego o przydomku "Gaciarz" ukończył Uniwersytet Ludowy w Gaci Przeworskiej w latach 30-stych syna Stanisława i Pauliny, który żył w latach 1911-1980, . Kazimierza Pasiaka malarza, poetę- syna Aleksandra i Katarzyny, który napisał kronikę Koła młodzieży Wiejskiej "Wici" z lat 1907-1947 a żył krótko bo tylko 28 lat. W tych kronikach znajdują się zapiski, o kościele i parafii w Krzesku. Dużo historycznych fotografii w Krzesku zostało wykonanych osobiście przez naszego rodaka pułkownika Jana Pasiaka syna Michała i Franciszki , pedagoga- Komendanta Batalionów Chłopskich IV Okręgu Lubelskiego o pseudonimie "Jawor" który żył w latach 1914-1962. Część informacji uzyskano od Romana Główniaka urodzonego w Krzesku w roku 1920, który rozpoznał dużo osób i miejsc na fotografiach. W książce "100- lecie kościoła w Krzesku" która ma 40 stron opisano najważniejsze wydarzenia o budowie, wyposażeniu kościoła, zamieszczono rysunki, stare i współczesne fotografie. Książka została napisana z myślą aby "ocalić od zapomnienia", na pamiątkę dla naszych dzieci, wnuków i prawnuków ich potomków na następne sto lat. Z historią krzeskiej świątyni związane są losy kilku pokoleń, nie tylko mieszkańców tej parafii ale i ludzi z okolicznych miejscowości oraz osób które tutaj sie urodziły miały chrzest, komunie, bierzmowanie i są rozrzuceni po całym świecie. Cześć ludzi została włączona do tej wspólnoty parafialnej w tym kościele i po trudach życia, żegna się tutaj z tą wspólnotą. Zaangażowanie parafian z okresu budowy znajduje odbicie także w czasach nam współczesnych.Wykonano nową posadzkę, renowacje ławek, zegara, stanowiących uzupełnienie dekoracji kościoła. Pięknieje wnętrze i otoczenie kościoła.Napis na pokrywie zabytkowej chrzcielnicy w łacinie można przetłumaczyć " Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego"- ew. Jana 3.5 Do pobrania:
Sto lat temu staraniem ks. Romana Wildego, Zygmunta Scibor Marchockiego, przedstawicieli wsi Aleksandra Trochimaka, Kacpra Jakimiaka i Bolesława Filimona z Krzeska, Władysława Krasuskiego z Sobicz, Macieja Łukasiewicza i Stanisława Chmielewskiego z Łubów oraz ludzi z Krzeska i okolicznych wsi wybudowano gmach kościoła w stanie surowym w Krzesku Majątku. Chociaż nie wszystko jeszcze było gotowe, przed nadejściem frontu bojowego w 1915 roku nabożeństwa przeniesiono z kaplicy do nowego kościoła, a to z uwagi na to, że pusty gmach mogliby Niemcy wykorzystać na cele wojenne, np. na magazyny czy nawet na stajnie. Nikt z nas tego nie pamięta. Zebrane informacje są z kronik odnalezionych w muzeum Historii Ruchu Ludowego w Warszawie a napisane przez naszych krzeskich przodków. Tutaj, w tym miejscu chcę wspomnieć tych ludzi. Aleksandra Pasiaka- pedagoga, kierownika szkoły rolniczej w Krzesku syna Walentego i Katarzyny, który żył w latach 1887-1968. Czesława Zbuckiego o przydomku "Gaciarz" ukończył Uniwersytet Ludowy w Gaci Przeworskiej w latach 30-stych syna Stanisława i Pauliny, który żył w latach 1911-1980, . Kazimierza Pasiaka malarza, poetę- syna Aleksandra i Katarzyny, który napisał kronikę Koła młodzieży Wiejskiej "Wici" z lat 1907-1947 a żył krótko bo tylko 28 lat. W tych kronikach znajdują się zapiski, o kościele i parafii w Krzesku. Dużo historycznych fotografii w Krzesku zostało wykonanych osobiście przez naszego rodaka pułkownika Jana Pasiaka syna Michała i Franciszki , pedagoga- Komendanta Batalionów Chłopskich IV Okręgu Lubelskiego o pseudonimie "Jawor" który żył w latach 1914-1962. Część informacji uzyskano od Romana Główniaka urodzonego w Krzesku w roku 1920, który rozpoznał dużo osób i miejsc na fotografiach. W książce "100- lecie kościoła w Krzesku" która ma 40 stron opisano najważniejsze wydarzenia o budowie, wyposażeniu kościoła, zamieszczono rysunki, stare i współczesne fotografie. Książka została napisana z myślą aby "ocalić od zapomnienia", na pamiątkę dla naszych dzieci, wnuków i prawnuków ich potomków na następne sto lat. Z historią krzeskiej świątyni związane są losy kilku pokoleń, nie tylko mieszkańców tej parafii ale i ludzi z okolicznych miejscowości oraz osób które tutaj sie urodziły miały chrzest, komunie, bierzmowanie i są rozrzuceni po całym świecie. Cześć ludzi została włączona do tej wspólnoty parafialnej w tym kościele i po trudach życia, żegna się tutaj z tą wspólnotą. Zaangażowanie parafian z okresu budowy znajduje odbicie także w czasach nam współczesnych.Wykonano nową posadzkę, renowacje ławek, zegara, stanowiących uzupełnienie dekoracji kościoła. Pięknieje wnętrze i otoczenie kościoła.Napis na pokrywie zabytkowej chrzcielnicy w łacinie można przetłumaczyć " Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego"- ew. Jana 3.5 Do pobrania: