139. Dawne Sobicze k. Krzeska w pięknych wierszach Wacława Krasuskiego zam. w Bartoszycach.
Sobicze wieś moja rodzinna, w której po raz pierwszy świat miły ujrzałem,
leży na Podlasiu, tam się urodziłem, tam się wychowałem.
Trud życia wiejskiego poznawałem, pierwsze lata szkolne zaczynałem,
wszystko co piękne, już tam dostrzegałem, przyrodę żywą uwielbiałem.
Barwy natury, na przykład w jesieni często spotykane w purpurze i czerwieni,
Albo te wiosenne w bieli i zieleni, ptaki śpiewające i barwne motyle.
Przeróżne owady najpiękniejszych odcieni, weĽmy jeszcze kwiaty cudownej urody,
te co rosną w polu, lesie, ogrodzie i te co wyglądają z wody.
Obejrzałem tęcze wielokolorowe, słońca wschody i zachody,
pośród łąk nad Liwcem gdzie wierzby zielone.
Pośród pól uprawnych, grusze polne stoją zamyślone,
zatrzymują wiatry bardziej rozpędzone, mają różne kształty w niebo zapatrzone.
Inne ze starości dziwne wykrzywione, jakby się modliły zawsze pochylone,
a najbardziej wiosną widać ich urodę, są proste i strzeliste kiedy jeszcze młode.
Spójrz na nich z rana jak Ci będzie dane, ujrzysz wtedy piękne, rzadko spotykane.
Mój dom rodzinny
Z mych młodzieńczych wspomnień, co najczęściej miałem to był dom rodzinny,
gdzie się urodziłem oraz wychowałem.
Moja wieś rodzinna, cicha i spokojna i koniec dzieciństwa, rozpoczęta szkoła,
oraz druga Wojna Światowa.
Trudny okres nastał, zaginęła życia wszelkiego atrakcja. Wszędzie była wojna, póĽniej okupacja.
Wojna była długa, wszędzie Niemcy byli i same zniszczenia, co nam zostawili.
A mój do rodzinny, czemu sie bardzo dziwię, przetrwał trudy wojny, mężnie i szczęśliwie.
Był to dom niezwykły, był już bardzo stary, przetrwał obie wojny i liczne pożary.
Tylko strzecha jego, szybko sie starzała, ojciec ją naprawiał, by nie przeciekała.

Wacław Józef Krasuski urodził się w rodzinie rolniczej w powiecie siedleckim we Wsi Sobicze w 1931 roku, tam gdzie się łączyły historyczne ziemie województwa Podlaskiego, Mazowieckiego i Lubel-skiego, napisał to w swojej książce„ Jak ożywić wspomnienia” „Wieś była od dawna ukryta, pośród pól uprawnych i gdzie wierzby rosną na łąkach zielonych gdzie dużo rośnie przeróżnych drzew o srebrzystych liściach. Gdzie rzeka Liwiec ma Ľródło i bierze początek. Leżała z daleka od bitych dróg traktowych i dale-ko od postępu technicznego”. Jego rodzice to Paweł i Anna zd. Sobiczewska (przeżyła pełnych 100 lat w tym 80 w tej miejscowości). Jego rodzeństwo to: Marian zam. w Zawadach Gmina Przesmyki, Tadeusz i Klemens zam. Warszawa, Teresa z męża Biarda zam. w Kośmidrach i Zdzisław zam. w Sobiczach. Dzieciń-stwo spędził w swoje wsi Sobicze. Do Szkoły Powszechnej chodził 3 km polną drogą do Kosnów. Pamięta okres II Wojny Światowej. W 1949 roku dostał nakaz do pracy na Mazurach Gospodarstwo Rolne PGR Orneta. Tam się ożenił. W latach 50. Odbył zasadniczą służbę wojskową w jednostce specjalnej w Gołdapi. PóĽniej przeniesiono go do jednostki wojskowej w Siedlcach. Po ukończeniu Służby Polsce powrócił na Mazury. Otrzymał pracę w Kombinacie Rolnym PGR w Bartoszycach w dziale mechanizacji. Po ukończe-niu szkół i doszkoleń był dyrektorem kilku kolejnych zakładów PGR w powiecie nidzickim, bartoszyckim, lidzbarskim i kętrzyńskim w latach 1949- 1990. Naczelnym dyrektorem kombinatu PGR o pow. 40 tysięcy ha był Pan Gadzinowski. W okresie przemian ustrojowych przeszedł na zasłużoną emeryturę. Napisał też tomik 36 wierszy przeplatanych głownie tematyka religijną, przyrodniczą, przepełnionych wspomnieniami, nostalgią i romantyzmem. Utwory odzwierciedlają pasję autora; łowiectwo, pszczelarstwo a także fotogra-fię. Bardzo często w swoich opowieściach wraca do trudnych lat dzieciństwa, młodości, i miło wspomina strony dawnego Krzeska, Parafii i okolic.
No Comments have been Posted.
Post Comment
Please Login to Post a Comment.
Ratings
Rating is available to Members only.
Please Login or Register to vote.

No Ratings have been Posted.